Wojciech Grzędziński – Woda w Sudanie

28.07 - 26.09.2010
  • Wojciech Grzędziński

    Wojciech Grzędziński

  • Wojciech Grzędziński

    Wojciech Grzędziński

  • Wojciech Grzędziński

    Wojciech Grzędziński

  • Wojciech Grzędziński

    Wojciech Grzędziński

Pustkowia, trawiaste przestrzenie gdzieniegdzie poprzecinane ubitymi duktami. To przyroda decyduje kiedy spadnie deszcz, kto będzie miał wodę i kto przeżyje kolejne miesiące. W miejscu, gdzie temperatura w cieniu dochodzi do pięćdziesięciu stopni a wilgotność bliska jest zeru, brak wody to wyrok śmierci.

Równo ustawione baniaki w kilkumetrowym rzędzie wskazują odległość do studni. Kobiety dniami i nocami czekają by nabrać dwudziestolitrowy baniak. Na jedną osobę przypada tu około sześciu litrów wody dziennie, często mniej. Musi to wystarczyć na gotowanie, picie, mycie. To jedna trzecia minimalnych potrzeb człowieka.

Brak wody to też brak higieny. Mieszanina pyłu i wyschniętych odchodów zwierzęcych unosząca się nad rozgrzaną ziemią to zagrożenie zmiany najzwyklejszego zadrapania w śmiertelną infekcję. Brak opieki zdrowotnej sprawia, że ten kto dożywa 50 lat uważany jest za starca. „Tu nie ma kobiety, która nie straciłaby dziecka. A takie, które straciły nawet czwórkę nie są rzadkością. Brak wody to główny problem ludzi w Sudanie” – mówi dr Murray Trubshaw z Lekarzy bez Granic.

PAH misję w Sudanie Południowym prowadzi od 2006 roku. Ze środków zgromadzonych dzięki Kampanii Wodnej oraz w ramach innych projektów, między innymi z dotacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych, udało się wywiercić lub naprawić w sumie 46 studni. Zdarza się, że studnie są eksploatowane 24 godziny na dobę, a jedno ujęcie wody przypada nawet na 15 000 mieszkańców. „Planujemy budowę kolejnych ujęć wody pitnej, bo wierzymy, że każda nowa studnia w znaczącym stopniu przyczynia się do rozwiązania kryzysu wodnego w tym kraju” – mówi dyrektor PAH Justyna Stępień.